Icek z żoną Chaną w piękne sobotnie popołudnie wybierają się na piknik za miasto. Jest upał, więc siadają w cieniu rozłożystego drzewa.
Nagle Chana zrywa się z krzykiem.
- Icek, ratuj!
- Co się stało?
- Mrówki mnie jedzą!
A Icek patrzy na swoją brzydką małżonkę i mówi wzdychając:
- Aj, aj, aj! Do czegóż to głód może doprowadzić!

Losowe Dowcipy:


Po czym poznać, że faks został wysłany przez blondynkę?
Więcej

Na ostry dyżur przywożą górala ciężko pobitego, a ten na nos... Więcej

- Staro, obróciłabyś się ku mnie!
- Kces mnie, mój chł... Więcej

Polak, Rosjanin i Niemiec wędrują po pustyni i spotykają wie... Więcej

Gość zwraca się do kelnera:
- Miesiąc temu jadłem tuta... Więcej